Bez nawigacji, po drogowskazach udało sie dojechać do Berlina, Londynu, Amsterdamu, Monachium i Bratysławy. Po powrocie do Polski natychmiast się zgubiłem w Bielsku... Jadąc dalej zobaczyłem że na Śląsku na jednym skrzyżowaniu przez pół minuty wszyscy mają zielone. Napisałem maila do miejscowej drogówki... Odbiło go - nie ma takiej skrzynki. Zarząd dróg miejskich chyba też nie obsługuje komputerów... W Warszawie na basenie w pięciogwiazdkowym hotelu nie było ręczników... Skończyły się, a że weekend "świąteczny", to żadna pralnia nie działa... Ludzie!
Wiem że psuję keyword relevancy i saturation tego bloga... Ale za to mogę zamieścić poniższą pocztówkę:
GREETINGS FROM GERMANY
